piątek, 26 sierpnia 2011

tfuuuuuuu ...


.... rczy bałagan? Czy może jednak już mały pierdolniczek? :D

Linia odgradzająca jedno od drugiego jest bardzo cienka :D





środa, 24 sierpnia 2011

stosik? stos? stosidło?


Nie wiem jak wy, ale ja to chyba mam co czytać w najbliższym czasie :D

Na pierwszy ogień pójdą pewnie książki Katarzyny Michalak, bo tyle już o nich słyszałam ohhh i ahhh że ohhh i ahhh :D









Uwielbiam takie stosiki - to jak u Kubusia Puchatka - chwila przed zjedzeniem miodu jest lepsze od tej w której się ten miód zjada :) Ja w ogóle do książek mam stosunek baaaardzo emocjonalny - prawie się z nimi witam, traktuję jak przyjaciół, nie lubię się z nimi rozstawać. A do tego jestem uzależniona od "zapachu" nowej książki - co prawda ze względu na bardzo wysokie ceny książek ostatnimi czasy mniej ich kupuję a zdarza mi się pożyczać, więc uzależnienie jest na głodzie :) Ale do książek wracam często, więc jak już coś mi w duszę zapadnie, to muszę to mieć i kupuję mimo że już czytałam. Ot, nałóg taki :D

piątek, 19 sierpnia 2011

Spotkaniowo-robótkowo-leniuchowo

Przybierałam się jako ta sójka do wpisu i dziewczyny mnie ubiegły :)
U Ani, i u Joli można pooglądać zdjęcia z naszego wspólnego weekendu robótkowego - coś jak sabat maniaczek robótkowania, i to już drugi - o PIERWSZYM pisałam w zeszłym roku, okazało się że zrobiła się z tego taka świecka tradycja :D

Ah, jak ja uwielbiam takie spotkania, gdzie człowiek ładuje akumulatory, wpada w amok robótkowy bo wszystkiego się chce potem spróbować, i przy tym można gadać gadać gadać i gadać nie tylko o robótkach. Takie spotkania zawsze mnie uczą czegoś nowego, dają inspirację i nowego fioła:)

A do tego ta zieleń i cisza dookoła (no może poza dźwiękiem piły spalinowej który towarzyszył nam przez cały sobotni poranek :D ):












Zdjęcia dzięki uprzejmości Ani:)


Dla mnie motywem przewodnim były druty - napatrzyłam się ostatnio w necie na piękne chusty ażurowe które królują na wielu blogach i postanowiłam odświeżyć zardzewiałą mocno umiejętność robienia oczek prawych i lewych. A Jola zgodziła się rozjaśnić moją pomroczność jasną za co wdzięczna jestem przeogromnie. Co prawda zamówione włóczki nie dotarły do moich rąk przed tym weekendem, a w pasmanterii dostępny był tylko 100 procentowy akryl, ale z duma i godnością osobistą postanowiłam przyjąć to "na klatę" i uczyć się, nie przejmując włóczką:)

A oto co mi z tego "uczenia się" wyszło - wiem wiem, kolor powala :D





Cudne mam znaczniki, co nie?:) Jola robi takie małe cudności :)

Fotograficznie to by było na tyle - nie mam zdjęć:
- wieńca Madziuli, który na żywo wygląda jeszcze bardziej powalająco niż na zdjęciach
- zająca Ani dłubanego jedną nitką na lnie 40 ct!!!! majsterszczyk krzyżykowy
- sutaszowych kolczyków Joli
- swojego Golden pavilion w którym mi już tylko tło w prawym dolnym rogu zostało

Aaaa, za to mam jeszcze cudną fioletowo-zieloną narzutę Magdy - z cieplutkim kocykiem od spodu, z małą ilością pikowań dzięki czemu jest cudownie miękka i przytulna - w sam raz do otulenia się nią kiedy wieczorny sierpniowy chłodek nadchodzi:


Zdjęcie dzięki uprzejmości Joli


A po powrocie do domu czekała na mnie zabłąkana paczka:







Jeden motek nawet przewinęłam już:)

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Wakacyjne wyszywanie - Golden Pavilion (1)

Chwilę się wahałam, co by tu zabrać na wakacyjne robótkowanie - Nova odpadała w przedbiegach ze względu na swoją wielkość i dużą ilość nici, hardangerowa serweta też odpadła, bo bałam się że jednak uda mi się ją ubrudzić skutecznie - padło więc na krzyżyki, co z grubsza w sumie było do przewidzenia :)

Padło więc na panel z serii Internationals z firmy Heritage, Golden Pavilion.

Tyle na razie mam wyszyte:





Aida 14 ct
Mulina DMC 2 nitki


Pierwsze zdjęcie bez lampy, drugie z lampą bo burza szła :) i wydaje mi się że w rzeczywistości kolory gdzieś pośrodku.

Panel ma być trzecim do kompletu do wyszytych na początku mojej przygody z krzyżykami:





Zdjęcia robione przed wyprasowaniem i oprawą, niestety nie posiadam zdjęcia oprawionych - może wszystkie trzy jak już będą wisieć to wtedy uda mi się wprosić z aparatem :)

W chwili obecnej wybrałabym inny materiał, natomiast wtedy jeszcze nie wiedziałam o istnieniu netu i materiałach gęściejszych niż 14 ct który był dostępny w lokalnej pasmanterii (co do producenta to nie pamiętam, ale chyba polskie to było). Na całe szczęście miałam tego dwa kupony, z jednego wychodzą dwa obrazki więc wszystkie trzy są na tym samym materiale i tej samej wielkości.

Mam zamiar skończyć zanim dotknę cokolwiek innego - trzymajcie kciuki żebym nie zmieniła zdania ;)

piątek, 5 sierpnia 2011

Nasze polskie morze

Okazało się wcale nie być takie zimne :) Tutaj lało a tam świeciło piękne słońce i woda była zimna tylko przez pierwsze trzy minuty - potem było coraz lepiej :)

9 dni nic nie musienia minęły jako ten sen złoty, pozostały wspomnienia szumu fal, spacerów brzegiem morza i moczenia się w podgrzewanym basenie (co prawda basen był przeznaczony dla dzieci, ale i dorośli po brzegach się upychali :D )

Od powrotu minęły już prawie dwa tygodnie, a ja dopiero teraz odkurzam kąty :)

Jak to nad morzem, były fale:



Był rybak:



Wszechobecne skarbonki bez dna w postaci kulek i dmuchańców:





I hokeje, pykawkami zwane - nasza tegoroczna zmora:



Lodziki - ten był mały, to jaki był duży?



Prawie jak na Karaibach - prawie robi różnicę :D



Spotkanie dwóch żywiołów:





Poławianie muszli:



Jednodniowe łupy:



Pogromcy mórz i oceanów:



I największa miłość mojego dziecka na wyjeździe - basen z podgrzewaną wodą (bardzo fajny wynalazek, dzięki któremu matka ma czas na wyszywanie podczas kiedy równolegle dostaje rozbieżnego zeza starając się patrzeć jednocześnie na dziecko i na robótkę):





Pod koniec już całkiem dobrze mu szło:



A na zakończenie urlopu, dzięki imprezie organizowanej przez Lato z Radiem Programu 1 Polskiego Radia było tak:







Załapałam się nawet na płytę z autografem :)

Polecam, chodzi za mną teraz ten kawałek nieustannie :D



Był jeszcze Malbork, bursztyny i maszyny oblężnicze, ale o tym może innym razem.

Były tez robótki - prawie 3/4 zabranego obrazka udało mi się machnąć, ale o tym następnym razem.

A teraz idę pisać paszkwile po angielsku, bo kupiłam schematy na stronie HEAD skuszona promocja urodzinową i wyskoczył błąd przy ściąganiu, i teraz nie mam ani pieniędzy, ani pliku ani drugiej możliwości ściągnięcia bo łącze jest już nieaktywne - wrrrrrrrrrr.