poniedziałek, 5 listopada 2012

róż przełamany

Dołożyłam różowościom trochę zielonego, zostały "sepiowe" elementy które jakoś bardzo powoli się dłubią.



Przyczyną wolnych postępów jest oczywiście łapanie miliona srok za ogon - pewnie życia mi nie starczy na skończenie wszystkiego co mam pozaczynane.

Dopadła mnie też refleksja - czy jest sens dalszego prowadzenia bloga? Nic się na nim nie dzieje, a co gorsza (albo co lepsze) coraz częściej przekładam inne zajęcia nad robótki. Kiedyś każde wolne pół godziny kończyło się sięgnięciem po coś robótkowego, teraz to już nie jest takie oczywiste.

Wszystko przemija, nawet najdłuższa żmija jak to słusznie ktoś mądry zauważył.

Dopadła mnie też inna refleksja - jak szybko wszystko się zmienia, jak ulotne są chwile, i jak niczego i nigdy nie można być pewnym. Więc uczę się układać Lego, walczyć na miecze świetlne i robić korytko z języka (to ostatnie mi jakoś nie wychodzi), więc i czasu na robótki mam mniej:)

I jeśli jeszcze ktoś tu zagląda, to niech wie, że bardzo bardzo ważne jest było i będzie, że zagląda :)

31 komentarzy:

  1. wiesz, ostatnio mam podobne refleksje odnośnie prowadzenia bloga... Po pierwsze niewiele się dziej, po drugie nawet jak się dzieje, to jakoś nie czuję do końca potrzeby, by się chwalić. I zgasł gdzieś ten zapał, z którym kiedyś odwiedzałam inne blogi, nawet jak odwiedzam, to nieczęsto komentuję...
    Z drugiej strony szkoda chyba by było likwidować ten mój skrawek sieci, niech sobie jest, jeść nie woła, może kiedyś wrócę do regularniejszych wpisów, a wtedy nie będę musiała zaczynać od początku...?

    A haft pierwsza klasa, co tu dużo pisać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, podobne refleksje i ja mam, i jak kiedyś potrafiłam cały dzień spędzić na blogach, tak teraz zaglądam raz na kilka dni.

      Usuń
  2. absolutnie i kategorycznie nie pozwalam zamknąć bloga :) taki czas że się ma mniejszą aktywność ale to się na pewno zmieni :) pokazuj co zbudowałaś z lego - to też robotki ręczne w końcu hihi :)

    p.s. dzięki temu światu poznałyśmy się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, ale nasza znajomość jest jak najbardziej realna, i mam nadzieję że nic tego nie zmieni :)

      A wczoraj budowałam kryjówkę - ze wszystkich dostępnych w domu poduszek i koców, a na wierzchu parasol :D

      Usuń
  3. e tam.... nie rezygnuj. ja tez chętnie lego pooglądam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lego fajne jest:) gorzej jak trzeba znaleźć konkretny brzuch (ludzik podstawowy lego składa się z głowy, brzucha i nóg:) w pudle z milionem i trochę drobnych klocków :D

      Usuń
  4. Aga, już wiele razy pisałam i mówiłam: jest czas połowów i czas suszenia sieci. Każdy z nas to przechodzi, fascynacje dopadają nas niespodziewanie i niespodziewanie odchodzą, przychodzą inne, nowe, a czasami życie decyduje za nas.

    O zamknięciu bloga też mi się zdarza myśleć, ale gdybym to zrobiła to pewnie na jakiś czas i nie likwidowała go definitywnie, raczej ukryła przed innymi. Na blogu jest fajny kawałek naszego życia, raz lepszy raz gorszy, ale ważny. Zamknięcie go to tak jakbym wyrzuciła pudło fotografii i pamiątek miłych memu sercu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Krzysiu, jak zwykle masz rację - coś przychodzi coś odchodzi, fascynacje pojawiają się z mocą wybuchu, wypalają się tfurczo a potem przygasają. Taka kolej rzeczy.

    Wiesz, nie myślałam o skasowaniu bloga - szkoda by mi było szczerze się przyznam:) No i biorąc pod uwagę 34 tys. prawie odwiedzin (a licznik nie działa od początku bloga), no i nawet jeśli połowa tych wejść to moja :D to jednak nie zdecydowałabym się na skasowanie. Chyba zbyt sentymentalna na to jestem.

    Ale ponieważ ostatnio piszę z częstotliwością jednego posta na miesiąc, to i refleksja się pojawiła.

    Krzysia, jak byś coś miała chować (chociaż mam nadzieję że do tego nie dojdzie:D to daj znać wcześniej, bo do kartonażu to ja się wiesz, w którymś życiu w końcu przybiorę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kopnąć w rzyć za takie pomysły? No. I tak kopnę dla przykładu i żeby wybić durne pomysły.
    Nigdzie nikt nie zdefiniował jak często należy pisać posty aby blog zasługiwał na miano bloga. Możesz nawet raz na rok napisać i dalej to będzie Twój blog.
    Krzysia ma rację: zamknięcie bloga to tak jakby wyrzucić kawałek siebie do śmieci. A przecież blog to kawał Twojego życia.
    Pokazuj klocki lego i kryjówki. Ale nie znikaj z sieci Proszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie kop mnie bo się zmęczysz :)

      Ania, najgorsze jest to że mnie to już nie sprawia takiej radości jak kiedyś - chyba potrzebuję nowych wyzwań :D

      I nie myślałam o zamknięciu na głucho czy skasowani - raczej o powieszeniu notki że wyszłam, i nie wiem kiedy wrócę :D

      Usuń
  7. A.... nie napisałam że nie mogę doczekać się fuksji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sepia mi nie idzie :D włóczka przyszła i na drutach dłubię. I krzyżyki dłubię ale nie fuksje :D

      Usuń
  8. Zagląda zagląda :)
    a hafcik jest przepiekny :)
    i czekamy na gotowe dzieło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) z gotowym to mi się może trochę zejść :D

      Usuń
  9. Hmmm... Jak widzę, nie jestem osamotniona w tym myśleniu o kasacji bloga...
    Formuła się przeżyła, czy my się zmieniamy i ewaluujemy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ata, to my ewoluujemy ;) takie prawo natury....

      Usuń
    2. Ata, my się zmieniamy - coś przychodzi, coś odchodzi, taki life :)

      Usuń
  10. Fuksje coraz piękniejsze, a ten listek sepiowy ładnie się zapowiada!

    Sens dalszego blogowania jest jak najbardziej!! I co z tego, że nieco rzadziej, jak takie śliczności pokazujesz?:)

    p.s. mnie ta kryjówka z parasolem interesuje bardzo:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, jakie śliczności kochana?:) wymemłane i wygniecione :)

      p.s parasol leży na stole, dziecko ma obiecane że w weekend znowu może poszaleć, więc jak mi się uda strzelę fotkę :D

      Usuń
  11. A mnie przerażają takie wieści...skasować, napisać" wyszłam i nie wiem kiedy wrócę.
    Ok, sama mam takie myśli, pewnie jak każda z nas, ale... mam takiego bloga u siebie, który funkcjonuje raz w roku, był pierwszym blogiem, który odkrył mi świat kreatywnych dziewczyn, a przede wszystkim pokazał,że nie jestem sama w moich pasjach, w tym co robię nie ma dziwactwa, w zapomnianych zajęciach, ślęczeniu nad czymś co pokaże twarz za jakiś czas, a nie tak od razu, zrobione i już.
    A i muszę Ci powiedzie, że do tego pozornie martwego /okropne słowo/ zaglądam bardzo często. Bo lubię, bo tam jest to coś, po co się idzie, gdy jest Ci źle.
    Serdecznie Cie ściskam i uszy do góry.
    http://gusinkowegwiazdki.blogspot.fr/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie wiem kiedy wrócę niesie ze sobą zapowiedź że ja tu kiedyś wrócę :D

      Agnell, dzięki za odwiedziny:)

      Usuń
  12. Fuksja obłędna, mnie róż nie przeraża, bo dla mnie to jedyny słuszny kolor ;O) No dobra nie jedyny jest jeszcze fiolet i niedawno odkryłam uroki turkusu :O)
    A co do bloga, wiesz chyba każda z nas miewa chwile "załamania" robótkowego, ale to nie znaczy, że zawsze tak będzie. Może za tygdzień, miesiąc, albo za rok znów będziesz gonic robótkowo :O) Ja przynajmniej tak sobie wszystko tłumaczę ;O)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kinia, ja kiedyś się rękami i nogami zapierałam, że nigdy różowego. Uwierzysz że kolejne różowe mam rozdłubane?:) Mówimy oczywiście o pięknym pudrowym różowym, nie tym majtkowym :D

      Masz racje, może faza robótkowa wróci. Może wystarczy zmienić tytuł bloga i zacząć pisać nie tylko o robótkach?:)

      Usuń
  13. Ty wiesz, jakie rzeczy można zrobić z lego? Biżu na przykład ;)

    A tak na poważnie, to jesień idzie i dołki pod nami kopie. Mało światła, dużo pracy i wszystkiego się odechciewa.
    Odpocznij od blogowania, zajmij się czymś zupełnie innym i chęci wrócą :) U mnie ostatnio też lego na tapecie, i różowizna wszędzie nastała wraz z małą osobą i jej wielką szafą i marzę już tylko, żeby się wyspać, ale coś tam w tle się kręci.

    A może faktycznie trzeba zrobić bloga prawdziwych matek, co to wykradają wolne chwile na życie? Miałam kiedyś taką myśl...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Ty powiesz - biżu z lego??? fiu fiu, na to nie wpadłam - może dlatego że moje dziecko pacyfikuje w zarodku "dziewczyńskie" zabawy :)

      Ja się przyznam po ciuchu że przedkładam spanie nad robótki - może dlatego taki mały przerób mam?:)

      Usuń
    2. To wykorzystaj zapędy inżynierskie ;) Nawijarki Ci nie potrzeba?
      http://www.craftster.org/forum/index.php?topic=21252.msg172618#msg172618

      Albo dowiedz się, czy umie zrobić takie rzeczy ;)
      http://www.flickr.com/photos/monsterbrick/6086944802/

      A o spaniu to nawet nie wspominaj ;P

      Usuń
  14. Ani mi się waż nie pisać lub zamykać blog! Ja tu zaglądam! Między innymi :) Buziaki i nie daj się szaroburzyźnie za oknem..

    A może zacznij też pisać o tym, co innego robisz? Ja piszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki spokojny człowiek a tak krzyczy :D

      O piernikach może być?:) W ilościach hurtowych?:)

      Usuń
  15. Yenulek!!!! czytam, nie zawsze komentuję
    pisz, nie przestawaj
    różowości przełamane są śliczne
    ja też nie mam czasu ostatnio na robótki..... jakoś kurczy sie na robótki, a wydłuza na inne rzeczy....:(

    ps. a rynienki się naumiesz, zobaczysz. Tylko próbuj kilka razy dziennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, dziękuję - zaglądaj częściej :)

      Usuń
  16. Yen - mam nadzieję, że to był zły sen i już nie wróci!

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw ślad ...