wtorek, 9 sierpnia 2016

babeczki ...

... piekę.

Dietetyczne, zero kalorii :D

 

Len Belfast 32 ct Dove Grey
Mulina DMC 2 nitki
Crescent Colours Cotton Floss German Chocolate

Stęskniłam się za krzyżykami, dobrze jest wrócić.



Wielką przyjemność sprawiło mi wyszywanie koronki - chodzą za mną jednokolorowe samplery, i możliwe że już wkrótce jakiś mnie skusi do końca:)

Uściski dla wszystkich zaglądających:)

piątek, 3 czerwca 2016

w różowościach...

tym razem nadal nie na tamborku tylko w papierze.

Stworzone na szybko, z tego co było pod ręką.

Zdjęcia niestety ciemne, i na ciemnym tle więc niewiele może widać. Lepszych nie ma i nie będzie :D







Na kopercie mały misiaczek - w końcu znalazłam zastosowanie dla dziurkacza kupionego wieki temu już nie pamiętam w jakim celu :D

wtorek, 12 kwietnia 2016

czy pamiętam ...

... jak się pisze posty na blogu?:)

Umówmy się że ani nie ma co wracać do tego co było i dlaczego było, ani obiecywać że będzie lepiej - bo tego nie wie nikt jak będzie:)

Mnóstwo rzeczy mam porozpoczynanych, bo jednak cały czas na peryferiach innych zajęć robótki były, są i będą. Więc przyszłam z jedną z pierwszych prac skończonych w ostatnim czasie - zaproszenia na komunie Młodego popełniłam.

A prezentują się tak:


Papiery to głównie Kapuśniaczek mini i Wiek niewinności


Sporo zabawy kredkami akwarelowymi i Glossy accent






Pierwszy kontakt z embossingiem na gorąco - jestem zachwycona efektem i możliwościami jakie daje ta technika.


Próby z perełkami w płynie


Powiem tak - narobiłam się jak świstak, tym bardziej że scrap to cały czas dziedzina w której poruszam się trochę po omacku. Ale efektem końcowym jestem Z A C H W Y C O N A i ciesze się, że mimo małej ilości czasu i kilka nie do końca przespanych nocy zdecydowałam się zmierzyć z tym zadaniem:)

A na koniec nic nie obiecuję, ale chciałabym żeby posty na moim blogu pojawiały się z większą częstotliwością niż raz na rok - czego niniejszym sobie i wam wszystkim który nie wyrzucili mojego bloga z ulubionych życzę :)

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Drugi ...

.. też różowy :D

Sporo się nauczyłam przy pierwszym a rady Wiesi z bloga Quilt and Smile też okazały się nie od parady, no więc odważyłam się i zrobiłam drugi.


Samo zszywanie już nie przeraża, odważyłam się nawet na najprostsze pikowanie, w moim przypadku linie faliste i pętelki na obie strony. Okazuje się że nie taki diabeł straszny, aczkolwiek koordynację ręce / nogi nadal muszę ćwiczyć bo zdarzają mi się przeciągnięcia i zbyt długie ściegi.


A pikowanie w szwie już o niebo lepiej wychodzi :)

A jako że igła moim pierwszym narzędziem była, to chyba nikogo nie zdziwi że najprzyjemniejsze okazało się znowu ręczne przyszywanie lamówki:D



A tak się prezentuje całość w rękach mojego dziecka:


czwartek, 11 czerwca 2015

żeby nie było ...

... że nic nie robię :)

Robię, ale niekoniecznie ma to związek z robótkami ręcznymi:D

Ale że rozpędziłam się w kratkowaniu to chciałam wam pokazać jak mi wychodzi :)

Najpierw wykonałam dwa okrążenia bloczków na różną wysokość - zużyłam prawie 200 metrów nici:)
Potem wyciąganie kilometrów nici - to ta najmniej fajna część zabawy :D


Już po samym wyciągnięciu nitek jest fajnie :)


A jak już powyciągałam nici to wzięłam się za ścieg ukośny - Ania B., cześć Ci i chwała za cierpliwość :D



Teraz jest tego dużo więcej, bo jak już się załapie o co chodzi to leci.
I nie trzeba się długo do tego przybierać - nawet jak ma się wolny tylko kwadrans, to warto wziąć do ręki bo widać że przybywa.

Technicznie, to serweta powstaje z Lugany 25 ct, kolor kość słoniowa.
Do tego nici perłowe DMC, w grubościach 5, 8, 12.
Potem będzie trochę innego koloru, ale co ja tu będę przed szereg wybiegać :)

Aaaa, i szyje się trochę znowu - znowu na różowo ;D

środa, 6 maja 2015

pierwsze ...

koty za płoty:)

Jak wyszło tak wyszło, skończone o 3 w nocy dzień przed wręczeniem. Mnóstwo ma wad które na całe szczęście widzę i będę pracować nad ich wyeliminowaniem.


Danych technicznych garść - materiały to:
- Michael Miller Fabric Princess Castles
- Michael Miller Fabrics Dumb Dot Orchid
- Robert Kaufman Fabrics Kona Cotton White

Do przyszycia aplikacji użyłam nici Arena 120 kolor 210. Bardzo mi się podobają aplikacje przyszyte ściegiem Blanket Stitch – niestety moja maszyna takiego nie posiada, dlatego użyłam coś co było najbardziej zbliżone. Aplikacje zrobiłam przy użyciu fizeliny dwustronnej Vilesofix.



A na spodzie Minky Lavendowy.


Przyszycie metki do minky to było jedno z najtrudniejszych zadań przy tym projekcie. A i tak włoski spod spodu na dole wylazły. Przycinałam je potem nożyczkami do paznokci ale zdjęcia już nie mam :D


Lamówkę od spodu przyszywałam ręcznie ściegiem niewidocznym którego się nauczyłam dzięki Ani B - Aniu, wielkie wielkie dzięki!! Przyszycie lamówki zajęło mi tylko dwa odcinki Chirurgów - gdyby to nie była pierwsza w nocy przyszywanie ręczne lamówki sprawiło by mi nawet przyjemność.


A tak wygląda na połączeniu - całkiem dumna jestem z siebie na pierwszy raz :D

Całość ma 36 x 52 cala czyli 91 x 132 centymetra.
W sam raz do opatulenia się w czasie letniej drzemki.

Kocyk wręczony, podobno się podoba (ufff!). Szyć następny?:D

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

pokłosie Gwiazdki

Mimo że sporo czasu upłynęło od ostatniego wpisu, to tak konkretnie to nie mam za wiele do pokazania :D

Po NOVEj mam chyba syndrom odstawienia - chodzę i chodzę, oglądam różne wzory i szukam co by tu następnego na warsztat zaanektować. Mam na oku kolejnego kolosa, jednego z wielu na mojej wish list - wzór ma w sobie i krzyżyki, ściegi ozdobne jak w needlepoincie i koraliki. Ponieważ wzór ma też dużo różnych pięknych, acz niestety drogich nici, to na razie zgromadziłam materiał i mulinę DMC.
I dumam - czy skorzystać z zamiennika tych pięknych drogich nici na DMC czy zbankrutować.

W tzw międzyczasie patrzę się od 4 miesięcy na mój prezent gwiazdkowy :D Jest nim maszyna do szycia Janome 415. Szycie - a raczej patchworki - marzyły mi się od prawie trzech lat. I teraz już nie mam wymówki, pora się brać do roboty.

No to próbuję :)


Na pierwszy ogień od razu z grubej rury przysłowiowej uczę się robić aplikacje. Moja maszyna nie ma ściegu blanket stitch którym przyszyte aplikacje wyglądają cudnie (zygzak mi się nie podoba). Więc byłam nastawiona że będę je przyszywać ręcznie. Już nawet posiadłam niezbędną do tego wiedzę. Jednak jak to ja, nie umiem zacząć od małych rzeczy, od razu lecę z dużymi. I jak zwykle na styk w czasie. Więc w ręku bym nie zdążyła. Doszły jeszcze zawirowania z materiałem, ale to już inna opowieść. So, trza było coś wymyślić - wybrałam ścieg z dostępnych u mnie w maszynie który wg mnie może z przymrużeniem oka zastąpić blanket stitch. I wczoraj wieczorem się przeżegnałam i przyszyłam pierwszą aplikację z użyciem fizeliny dwustronnej i owego ściegu ozdobnego.

Na zakrętach wyszło mi tak jak poniżej - ogólnie uważam że jak na pierwszy raz całkiem całkiem :D
Aczkolwiek widzę niedociągnięcia i będę pracować nad ich wyeliminowaniem.


 Jeszcze 5 takich aplikacji i będzie można zszywać kwadraty z pasami :D

niedziela, 15 marca 2015

w fiolecie

Zanim przejdę do tego co przyszłam pokazać, chciałam wszystkim bardzo bardzo bardzo podziękować za wszystkie miłe słowa które zamieściliście w komentarzach pod poprzednim postem. Bardzo miło że wam też się NOVA podoba - ja się ciągle nie mogę napatrzeć :D

A teraz kolejny obrazek Ty Wilsona na moim warsztacie - obrazek wyszyty w zeszłym roku, ale dopiero teraz, baaaardzo długo po wręczeniu właścicielce, został wyszyty napis z datą. No i teraz można pokazać:D

Belfast Antique White 32 ct
Mulina DMC 2 nitki
Nina's Thread Hand Dyed RED GRAPE


Zdjęcia wyszły przekłamane bo robione po nocy. Kolor materiału jest taki jak przy Magnolii i jej koleżankach, więc w rzeczywistości dużo lepiej się prezentuje.

W oryginale kwiaty były w innych kolorach, ale ze względu na upodobania osoby obdarowywanej chciałam fioletowe, i cieniowana nitka od Niny pięknie się wpasowała. Tak mi się nawet bardziej podoba niż oryginał.


czwartek, 5 marca 2015

396 / 396

Tytuł mówi wszystko, prawda?:)

Nadeszła w końcu wiekopomna chwila kiedy skończyłam NOVĄ - nawet skończyłam ją sporą chwilę temu, ale ciągle się do wpisu przybrać nie mogłam :D

Nova by Genny Morrow w moim wykonaniu:)

Pierwszy wpis na temat przygotowań do Novej ma datę 03.03.2011 roku. A pierwsze 10 wyszytych kwadratów pokazane było 10.03.2011 roku. Muszę przyznać że mnie to zaskoczyło - jakoś cały czas w moje głowie było że minęły 3 lata, a tu już 4 za pasem. Wyrobiłam się rzutem na taśmę przed rozpoczęciem 5 roku:)


  


Nova to wzór zaprojektowany przez Genny Morrow, wspaniałą amerykańską projektantkę i nauczycielkę techniki needlepoint. Składa się z 396 kwadracików, każdy o boku 12 nitek. Całość ma wymiar 216 x 264 nitki, co na monocanvie 18" na której się wyszywa daje powierzchnię 30.5 x 37 cm w przybliżeniu. Każdy z kwadratów jest inny, w schemacie szczegółowo opisany zarówno jeśli chodzi o kolory jak i o ściegi. 

Większość z tych minionych lat Nova przestała w szafie opatulona w powłoczkę na poduszkę - sposób zabezpieczenia przez zakurzeniem pracy:) Wyszywanie jej wiązało się z dużą ilością miejsca potrzebnego na rozłożenie całego majdanu - w Novej mamy 86 kolorów nici DMC i 33 kolory nici Anchora. Wg rozpiski ze schematu zaprojektowane było także użycie nici Eva Rosenstand, które nawet w Stanach ciężko zdobyć w tej chwili. Na całe szczęście Genny Morrow rozpisała zamienniki na DMC i Anchor.




Jak już wyciągałam Novą z szafy na światło dziennie, to wciągała jak narkotyk. Mimo późnej godziny i często perspektywy wstania przed szóstą, chciało się wyszywać dalej. Na zasadzie "jeszcze jeden kwadracik i idę spać".
A po tym jednym jeszcze jeden i jeszcze jeden i pierwsza w nocy na zegarze :D


Na pewno ja oprawię, ale to za jakiś czas dopiero, chociaż już wiem gdzie zawiśnie.
Więc za jakieś parę lat kolejnych można się spodziewać zdjęcia oprawionej Novej.

I to by było na tyle jeśli chodzi o never ending story pod tytułem Nova. Jakoś trudno się pogodzić z tym że to już koniec :D Oczywiście to nie jest tak że nie mam co robić - ilość prac zaczętych przechodzi wszelkie wyobrażenie :D Ale jakoś tak czegoś brak, tak długo była ze mną :D


P.S. Ladies wyszywające Novą - pokażcie swoje:)

piątek, 2 stycznia 2015

podsumowania ...

... nie będzie :)

Postanowień noworocznych też nie, bo życie pokazuje, że nic z tego nie wychodzi :D

Chciałabym wrócić do regularnego pisania, ale nie będzie składać deklaracji, których nie jestem w stanie dotrzymać.

Pytającym czy żyje i coś robię odpowiadam że a i owszem:)

Bombki karczochowe na kiermasz świąteczny w szkole razem z młodym:



Były też bombki papierowe:

Pomagałam też robić kartki świąteczne na konkurs plastyczny:

Mało ambitnie, za to uśmiech na twarzy młodego bezcenny :D

W moich robótkach ciągle króluje Nova - zostało mi niewiele, mam nadzieję że w następnym wpisie pokażę skończoną (tfu tfu żeby nie zapeszyć:D