środa, 8 sierpnia 2012

when friend meet ...

Czy można pojechać prawie 700 km jednego dnia żeby spędzić 4 h w maksymalnym upale, bez odrobiny przewiewu?

Ano można :) Warunkiem jest:
- podróż z pozytywnie zakręconą maniaczką robótek wszelkich którą namówiłam na tą szaleńczą eskapadę (pozdrowienia dla Ani)
- spędzenie tych 4 h w gronie pozytywnie zakręconych
- poznanie osób znanych do tej pory wirtualnie (pozdrowienia dla Kinii)
- praca na maszynach z wyższej półki (dzięki organizatorowi kursu były to maszyny Bernina Patchwork Edition)
- i niesamowita prowadząca zajęcia, Julie Kondrad-Kosicki, angielka od jakiegoś czasu przebywająca w Polsce, prowadziła bardzo długo sklep patchworkowy w Anglii oraz wiele kursów patchworkowych. A do tego przemiła, przesympatyczna i przeurocza Pani dzięki której dzień zleciał jak z bicza strzelił.

A to efekt, wiem wiem, ma sporo widocznych na pierwszy rzut oka mankamentów, ale co tam - i tak mi się podoba :D Niestety na zajęciach nie było czasu na wyszycie wszystkiego, więc niektóre elementy zostały wyszyte już w domu, na gotowej makatce. Te kryształki na ludzikach też mnie w oczy rażą, bardziej pasowały by guziczki, ale trzeba się było dostosować do ram czasowych. Organizator obiecał że na następny kurs będzie przewidziane więcej godzin.

Tylko dlaczego to jest tak daleko?:)



Aplikacje (ku mojemu rozczarowani) są klejone, ja bym się chciała oczywiście nauczyć tych ładniejszych, przyszywanych, ale jak to mówią - małymi kroczkami i nie od razu Rzym zbudowano)

Najgorsze, że jak tu zasiąść teraz do Łucznika 451? Jak się szyło na TYM i na TYM?:)

Na razie czekam na adapter stopek do mojego zabytku i szukam serwisu który by mi maszynę przeczyścił i przegląd jej zrobił po 20 latach stania na strychu i kurzeniu się :)


22 komentarze:

  1. Nie ma się co dołować brakiem wypasionego sprzętu, bo się można rozchorować, jak faceci od oglądania super-samochodów :) Ja też odkurzyłam mój maszynowy zabytek... szczerze mówiąc - jak porównuję z najnowszymi wynalazkami, to tak dużo tej mojej nie brakuje, a niektóre dodatki można dokupić za śmieszne pieniądze. Dla krawcowej-amatorki zupełnie wystarczy! Bardzo mi się podobają patchworki, chciałabym się nauczyć szyć bardziej skomplikowane formy, ale - no właśnie! - dlaczego te kursy są zawsze tak daleko ode mnie?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kalliope, ja też mam wrażenie że te najfajniejsze kursy są zawsze na końcu świata :)

    Co do sprzętu masz rację, nie ma się co rozczulać, trzeba spróbować z tym co się ma, zanim się człowiek całkiem zdołuje - dzięki za te słowa, podbudowałam się pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrawiam Aguś!
    Wiesz z tym zakręceniem to jest tak że ja jestem cały czas na dopalaczu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aga, szykuj się na wrzesień :O) Ja już prawie spakowana jestem ;O) Obym się tylko znów nie rozchorowała...bo ostatnio zmieniam jedną chorobę na drugą :O(
    A makatka super wyszła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja bardzo chętnie. Tylko nie wiem czy finansowo dam radę - Ania nie jedzie, więc czy samochodem czy pociągiem robi się bardzo drogo - pożyjemy zobaczymy :D

      Usuń
    2. Kinga, zapomniałam dopisać - Twoja też jest fajna :) I zdrowia zdrowia zdrowia życzę :)

      Usuń
  5. Bardzo fajnie wyszła ta makatka.
    Łucznika się nie bój, szyłam na takim samym przez całe lata. Ma wszystko, czego na początek potrzeba, tylko zaopatrz się w śrubokręt, pędzelek i olej do maszyn- gadzina lubi smarowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wiem że Ty na Łuczniki szalałaś zanim się na tego mercedesa przesiadłaś :)

      A właśnie, nie wiesz może gdzie w naszej okolicy jest jakiś serwis gdzie by mi temu Łucznikowi przegląd zrobili? Ja szuka i szukam i nic znaleźć nie mogę.

      Usuń
    2. Prawdę mówiąc nigdy nie korzystałam z usług fachowca.

      Kojarzy mi się, że na Targowej w jednej z bram obok poczty (na wysokości dawnego przystanku 517) był jakiś zakład, tzn. w bramie wisiały piękne przedwieczne reklamy Singera. Nie potrafię powiedzieć, czy to jeszcze istnieje, ale sprawdzić można. Jeszcze takie coś mi gógiel wypluł: http://www.naprawa-maszyn.pl i jeszcze faceta w Wołominie http://naprawa_maszyn_do_szycia-11.firmacja.pl/ .

      A jeśli chcesz powalczyć sama, to mogę polecić pana MAX2471 z Allegro- znalazł dla mnie różne dziwne części do tego Łucznika, którego widziałaś. Na 451 szyłam w czasach licealnych, nigdy nie musiałam w nim nic wymieniać, za to czyszczenia i oliwienia wymagał często. Nie chciałabym już do niego wracać, ale mimo wszystko miał lepszą funkcjonalność niż niejedna tania maszyna dostępna obecnie na rynku.

      Usuń
    3. Wielkie dzięki, mnie jakoś wujek google olał w temacie albo ja taka zdolna :D

      Szczerze powiem że ja się boję jej włączyć do prądu :) Wydaje mi się że po 20 latach stania na strychu i zbierania kurzu z całego wszechświata powinno się ją przejrzeć, przeczyścić, naoliwić, i dopiero włączyć. Ciągle "podchodzę" mojego menża który jest zdolny w temacie napraw wszelakich żeby do niej zajrzał, ale ciągle mu czasu brakuje, wiecie jak jest :) Dlatego też wymyśliłam sobie że zaniosę do fachowca, bo sama się boję w niej dłubać.

      Ale chyba muszę się odważyć do niej zajrzeć bo nawet nie wiem czy igły tam mam :D

      Usuń
    4. Czyszczenie na pewno się jej przyda, ale włącz chociaż na chwilę do prądu, żeby sprawdzić, czy silnik w ogóle działa ;)
      Ja się nauczyłam rozkręcać moje gady, bo bym zbankrutowała na serwis ;), ale po takiej przerwie fachowiec nie musi być złym pomysłem.

      Igły niezależnie od stanu posiadania kup nowe, bo stare mogą być tępe/ krzywe itp. W pasmanterii poproś o zestaw półpłaskich, są takie zestawy, gdzie masz igły uniwersalne, do jerseju i jeansu w jednym. Na początek będzie ok. I szpuleczki do bębenka sobie dokup, tego nigdy za dużo ;) Do Łucznika proponowałabym metalowe, plastikowe długo w tych maszynach nie przetrwają. Najlepiej na allegro, sporo taniej Ci wyjdzie, tylko koniecznie łucznikowe, bo są też takie wypukłe do Singerów.
      Jeśli byś miała jakieś pytania, to pisz :)

      Usuń
  6. yenulka :) Maszyna, którą masz jest ok! :) Uszyjesz na niej sporo fajnych rzeczy. Świetnie sobie poradziłaś z tą makatką na warsztatach! Już miałam pytać jak te aplikacje są przyszyte, a one naklejone! Można je przeszyć stebnówką tuż przy brzegu lub obszyć gęstym ściegiem satynowym (zygzak) by wzmocnić trwałość przytwierdzenia do podłoża. Ale to jest makatka i dobrze jest tak!
    Powodzenia w dalszym szyciu, trzymam kciuki :)
    Ja też mam wszędzie daleko... :( Pozdrawiam - Jola :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolcia, tak mówisz?:) Kochane jesteście, dodajecie mi otuchy i odwagi żeby w końcu przestać opowiadać że chcę, tylko wziąć się do roboty i zacząć działać :)

      Aplikacje z daleka wyglądają całkiem całkiem - z bliska w niektórych miejscach widać że materiał się troszkę siepie. Tylko takie przeszycie stębnówką czy zygzakiem to się pewnie robi przed zszyciem całości, więc chyba musi zostać tak jak jest :)

      Jola, muszę przyznać że Ty masz jeszcze dalej :)

      Usuń
    2. Yenulka! W tym siepaniu cały urok!
      A że daleko, to i mnie na wystawie nie było ;(
      Jeszcze tanie latanie zlikwidowali, no i... klops! Ale co tam... :)

      Usuń
    3. Mówisz że ma się siepać?:) Hmm, ja te co bardziej wystające poobcinałam :D

      Jola, my chciałyśmy koniecznie Twoje patchworki obejrzeć!! I nawet się umówiłyśmy z Panem z Berniny, że po zakończeniu kursu podjedziemy z nim do biura i on nam je pokaże.
      Ale potem kurs się przeciągnął, trzeba było w pośpiechu się ewakuować bo pracownie zamykali, było szybko szybko, gorąco nerwowo i zapomniałyśmy :((( Przypomniało nam się dopiero jak ochłonęłyśmy w klimatyzacji czego bardzo bardzo bardzo żałuję :(

      Usuń
  7. A gdzie ten kurs się odbywał?

    Makatka jest przeurocza, może i pierwsza ale wcale na taka nie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilka, w mieście smoka wawelskiego:)

      Usuń
  8. Aguś, Ty się nie zastanawiaj, tylko do dzieła! Maszynę wyczyścić u fachowca, niech posprawdza wszystko i hulaj dusza! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jola, Szpilka podesłała mi dwa fajne namiary na Panów od serwisów/napraw więc będę w przyszłym tygodniu atakować temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochane, bardzo wam wszystkim dziękuję za słowa otuchy i podpowiedzi i rady - mobilizujecie mnie do posuwania się do przodu - małymi kroczkami ale do przodu :) Wielkie wielkie wielkie dzięki!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. to druga, po Aniowej, makatka, jaką oglądam z tej Waszej wyprawy do Krakowa. Super sie bawiłyście, super rzeczy nauczyłyście!
    Makatka świetna :)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw ślad ...